Internet za granicą bywa źródłem stresu, ponieważ jego koszty często są nieprzewidywalne. Wystarczy kilka dni normalnego korzystania z telefonu, map, komunikatorów, poczty lub aplikacji bankowych, aby po powrocie zobaczyć rachunek wyższy, niż ktokolwiek zakładał. Problemem rzadko jest intensywność używania internetu, a znacznie częściej – ceny roamingu w połączeniu z brakiem limitu danych. Z tego względu coraz więcej osób przed wyjazdem szuka rozwiązań, które pozwalają korzystać z internetu w sposób przewidywalny. Istotne jest, aby wiedzieć, jak działa roaming oraz czym różnią się dostępne oferty operatorów.
Jak działa roaming u operatorów – zasady, które warto znać
Roaming to możliwość korzystania z usług komórkowych poza Polską, jednak jego działanie nie jest wszędzie takie samo. Zasady różnią się w zależności od tego, czy podróżujemy po krajach Unii Europejskiej, czy poza nią. To właśnie brak tej wiedzy najczęściej prowadzi do nieprzyjemnych niespodzianek po powrocie.
Roaming w Unii Europejskiej – co oznacza Roam Like at Home?
Na terenie Unii Europejskiej obowiązuje zasada „Roam Like at Home”. Oznacza ona, że rozmowy, SMS-y i MMS-y są rozliczane tak samo jak w kraju, a dane internetowe pobierane są z krajowego pakietu gigabajtów. Dla użytkownika to komfort, ale tylko do momentu, w którym pakiet danych się skończy.
Po jego wyczerpaniu operator (w zależności od konkretnej oferty) może naliczać dodatkowe opłaty za kolejne megabajty, spowolnić transmisję danych lub całkowicie ją zablokować. Mechanizmy te różnią się między operatorami i nie wszystkie gwarantują pełną ochronę przed kosztami.
Roaming poza UE – największe ryzyko wysokich opłat
Poza Unią Europejską obowiązują inne cenniki roamingu i każdy MB zużyty za granicą jest dodatkowo płatny. W praktyce – w niektórych strefach roamingowych nawet kilka minut korzystania z map czy po prostu aplikacje działające w tle bez naszej świadomości mogą wygenerować koszt liczony w dziesiątkach lub setkach złotych. I dopiero po powrocie z wakacji dowiadujemy się, ile faktycznie musimy zapłacić za internet.
Dlatego warto szukać alternatyw dla klasycznego roamingu, które pomogą nam zachować kontrolę nad opłatami i podróżować wygodnie, a zarazem spokojnie.
Orange Flex Travel – internet za granicą bez stresu
Jednym z rozwiązań, które nam to zapewnią, jest Orange Flex Travel, czyli internet za granicą, z którego można korzystać niezależnie od tego, u jakiego operatora mamy numer. Usługa działa na eSIM-ie – wirtualnej karcie, którą instalujemy na smartfonie za pomocą aplikacji Orange Flex, „obok” swojego podstawowego planu.
Wystarczy kupić pakiet danych do kraju, do którego się wybieramy, i postępować zgodnie z instrukcją w aplikacji. Zakup i konfigurację można wykonać jeszcze w Polsce, a po wylądowaniu na miejscu już tylko włączamy internet. Całość jest bardzo prosta w obsłudze. Z pakietu danych korzystamy tylko do momentu jego wyczerpania – dzięki temu nie grozi nam niespodziewanie wysoki rachunek za roaming po powrocie. W razie potrzeby w każdej chwili możemy dokupić kolejny pakiet w aplikacji, jednak zawsze jest to nasza świadoma decyzja.
Orange Flex Travel działa w ponad 100 krajach na świecie – zarówno w UE, jak i poza Unią – co pozwala korzystać z internetu w podróży bez szukania lokalnych SIM-ów na lotnisku i przekładania karty w telefonie. Dodatkowo do najbardziej popularnych turystycznie krajów operator oferuje pakiety promocyjne w konkurencyjnych cenach.
Spokój w podróży a kontrola kosztów
Największym źródłem stresu związanego z internetem za granicą są nieprzewidziane opłaty. Limitowane pakiety internetu działające na eSIM-ie pozwalają zaplanować koszty z góry i korzystać z sieci za granicą bez przykrych niespodzianek. Dzięki blokadzie transmisji po wykorzystaniu pakietu użytkownik nie musi kontrolować zużycia danych na bieżąco ani obawiać się dodatkowych naliczeń. To rozwiązanie, które upraszcza korzystanie z internetu w podróży i pozwala skupić się na samym wyjeździe zamiast na rachunkach.
Publikacja sponsorowana



















